Zatrucie glutenem

ból brzuchaTeraz spokojnie mogę o tym pisać, jeszcze 2 tygodnie temu emanowała we mnie złość i rozgoryczenie. Poszłam do restauracji w moim mieście z myślą, że zjem pysznie, zdrowo i bezglutenowo. Chciałam się poczuć jak każdy zdrowy  człowiek. Wybrałam restauracje, która należy do programu MENU BEZ GLUTENU , pełna ekscytacji zamówiłam posiłek. Teraz jak sobie myślę i wszystko na spokojnie układam w głowie, najbardziej byłam zadowolona z oczekiwania na posiłek. Było miło, sympatycznie w ślicznych wnętrzach i gwarnej atmosferze piątkowego wieczoru. Posiłek był pyszny, a tragedia zaczęła się dosłownie niecałe 2 godziny po wyjściu z restauracji.

Spacerowaliśmy sobie z całą rodziną po starówce,  podziwiając architekturę naszego miasta nocą.

Niestety zostałam zatruta glutenem, zdarzyło mi się to po raz drugi w życiu, ale tym razem uderzyło we mnie jak piorun z jasnego nieba. Na początku mdłości, uczucie sytości wręcz przejedzenia, ból brzucha.  Do domu ledwo dojechałam. Myślałam – „położe się i mi przejdzie” – myliłam się! Prawie całą noc nie spałam 🙁  Toalete odwiedzałam chyba z tysiąc razy. Gdy obudziły mnie poranne promienie słoneczne, myślałam , że to był zły sen i wszystko będzie OK. Oczywiście tak nie było. Od chwili zatrucia glutenem przez kolejnych 4 dni strasznie bolał mnie żołądek, miałam problemy gastryczne a jedyny posiłek jaki dałam rady przełknąć to kisiel i woda. Pierwszym moim posiłkiem po 4 dniach był rosół. Jego smak pamiętam do dziś 🙂

W tych ciężkich dla mnie chwilach pomogły mi napary z mięty, rumianku i siemienia lnianego, chodź niestety ból nie przeszedł jedynie lekko złagodził swoją intensywność.

Po tym dramatycznym w skutkach weekendzie znów nabrałam dystansu do jedzenia poza domem.  Zobaczcie jak ważna dla nas jest dieta, dla większości ludzi na ziemi te słowo kojarzy się z odchudzaniem a dla nas – bezglutenowców,  tylko i wyłącznie ze zdrowiem. Czuję w sercu zadrę i już wiem, że  nie zaufam kucharzom jeśli nie zobaczę sama na własne oczy jak przygotowują posiłki.

Oczywiście zgłosiłam całą sytuację manager restauracji, zostałam przeproszona i mile potraktowana, a jako rekompensatę otrzymałam bon na kolację. Tyle, że na chwilę obecną nie mam ochoty skorzystać z bonu, a może jest to strach przed tym co mnie już spotkało.  Staram się zrozumieć tę całą sytuację , tłumaczyć roztargnienie kelnerów w tym dniu, ale nie mogę, może jeszcze nie teraz.

W sumie jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma prawo do pomyłki… ale czy i w tym przypadku? Nie możemy porównywać takiej pomyłki z np. zamianą pizzy czy składników w niej między zdrowymi ludźmi, u nas pomyłka równa się ból 🙁 Niestety taka jest prawda.

Dodam jeszcze, że wiele razy uczestniczyłam w przyjęciach zorganizowanych przez moich przyjaciół. Zawsze byłam mile zaskoczona, bo miałam posiłek bezpieczny dla mnie. Fakt, przed spotkaniem miałam milion telefonów, typu: „Czy ten ketchup możesz jeść? Czy takiej przyprawy mogę użyć? Czy napewno muszę w oddzielnym rondelku przygotowywać posiłek?” i wiele wiele innych pytań, ale to świadczy tylko o tym, że mam wspaniałych przyjaciół, którzy dbają o to, żebym i ja mogła z nimi celebrować chwile wspólnie spędzone przy stole.

Mieliście podobne sytuacje? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami.

 

Bezglutenek.

 

 

2 Comments

  1. Karolina napisał(a):

    Identyczną sytuacje miałam 4 lata temu na Warszawskiej Starówce. Danie za 70 zł. Menu bezglutenowe, restauracja ma certyfikat. O 4 rano wylądowałam w szpitalu na Bródnie – zatrucie glutenem.

    1. Agnieszka Dubowska napisał(a):

      Jedzenie bezglutenowe możemy już kupić prawie w każdym mieście – na pewno w każdym supermarkecie, brakuje nam jeszcze wiedzy restauratorów, kucharzy. Powinni mieć oni świadomość jaką krzywdę mogą zrobić bezglutenowcom podając zanieczyszczony posiłek. Kiedyś bawiąc się na imprezie sylwestrowej kelner przyniósł mi pieczeń z kaszą jęczmienną polaną sosem, zasugerowałam, że mniał być mi przygotowany posiłek bezglutenowy i wyobraźcie sobie – za 10 minut przynosi kelner te samo danie tyle, że bez sosu?!!. Tłumaczę mu, że nie mogę jeść kaszy jęczmiennej a on mi na to: ” o co Pani chodzi? przecież nie ma tu mąki?” – zero pytań!

Comments are closed.